Dodatki "E"



Strona główna
Aspartam
Fluor
Dodatki "E"
Hamburger z McDonalds
Odchudzanie
Diety
Głodówka




DOLINA ROSPUDY



E 952 Kwas cyklaminowy i jego sole sodowa i potasowa
Syntetyczne substancje słodzące. Ich działanie jest 30- 50 krotnie silniejsze niż cukru.
W testach na zwierzętach podawanie dużych dawek prowadziło do nowotworu pęcherza, zmniejszonej płodności i zmian w komórkach. W nowszych badaniach obserwacje te nie potwierdziły się. Dopuszczalne dzienne pobranie (A.D.I.) wynosi 11 mg na kg masy ciała. Wartość ta w przypadku osoby ważącej około 60 kg zostanie osiągnięta po wypiciu 1 szklanki Coca-Coli-Light, 1 1/2 filiżanki kawy i 2 puszek napoju dla sportowców, jeśli wszystkie były słodzone tą substancją; w przypadku dziecka ważącego 25 kg jednak już po spożyciu 200 g jogurtu Musli-Iight. Odradza się częste spożywanie.

źródło www.halat.pl

Czy dodatki są bezpieczne?

Osiąganie wysokich zysków niskim kosztem umożliwiają rozmaite wynalazki technologów żywności, szczególnie te, które droższe płody rolne podmieniają składnikami tańszymi, czy to pierwotnie naturalnymi (n.p. karagen), czy też produktami przemysłu chemicznego i/lub inżynierii genetycznej (n.p. aspartam). Zadaniem tak zwanych dozwolonych dodatków do żywności jest przyciągnąć konsumenta kolorem, smakiem, zapachem, konsystencją, a w przypadku napojów - także zawartością gazu - dwutlenku węgla. O ile nie jest zaliczona do grupy zwanej "ogólnie uznane za bezpieczne" (General Recognised As Safe - w skrócie GRAS), każda substancja dodatkowa do żywności ma wyznaczony maksymalny limit "bezpiecznego dziennego pobrania" (acceptable daily intake - ADI) określany w miligramach na kilogram wagi ciała. Ponieważ tempo wypijania napojów wyrażone w litrach na dzień jest szybsze od tempa spożywania produktów spożywczych w formie stałej, dopuszczalne stężenie farb, aromatów, wzmacniaczy smaku i zapachu, słodzików oraz konserwantów podawane w miligramach na litr napoju jest z zasady dużo niższe niż dozwolone w odpowiedniej ilości gumy do żucia, słodyczy, jogurtu, deseru i innej zabawki spożywczej. Efekt toksyczny, jak w przypadku wszystkich innych substancji chemicznych, zależy od masy ciała konsumenta. Obciążenie organizmu 25 kg dzieciaka lub 50 kg nastolatka gaszącego pragnienie farbowaną słodyczą, jest proporcjonalnie większe od ryzyka, jakie ponosi 70 kg mama, a tym bardziej 90 kg tata. Nadto młodzi ludzie to grupa docelowa agresywnej reklamy napojów kolorowych, lodów, lizaków, jogurtów i gum do żucia naraz. Z tych wszystkich źródeł wchłonięta dawka substancji chemicznych niejednokrotnie znacznie przekracza ADI obliczone na wszystkie dni życia przeciętnego człowieka. Już od czasów Paracelsusa wiadomo, że dosis facit venenum (dawka czyni truciznę). Dlatego, wypełniając obligacje stosownych dyrektyw, rządy krajów Europy Zachodniej finansują badania nad rzeczywistym zagrożeniem szczególnie wrażliwych, w tym najmłodszych, grup konsumentów najbardziej niebezpiecznymi substancjami dodatkowymi, zwłaszcza z grupy konserwantów i farb. Polscy rządowi eksperci, ministrowie i posłowie jakoś o takich badaniach zapomnieli, co jest klasycznym przykładem efektywności korupcji, eufemistycznie zwanej lobbingiem.

Nieoczekiwane skutki zdrowotne przetworzonej żywności ujawnił eksperyment, któremu dwaj pięcioletni bracia bliźniacy Krzysztof i Michał Parker z Anglii zostali poddani w 2003r. Przez dwa tygodnie pożywienie Michała było zupełnie pozbawione jakichkolwiek substancji "E - coś tam" ale Krzysztofowi nie odebrano przyjemności gazowanych napojów, słodyczy, aromatyzowanych chipsów. Już po krótkim czasie Michał stał się bardziej pewny siebie, rozmowny, pogodny i dużo spokojniejszy niż jego brat. Przed eksperymentem stwierdzono taki sam iloraz inteligencji u obu bliźniaków. Już po dwóch tygodniach IQ Michała było o 15% wyższe niż brata karmionego dodatkami do żywności. Naukowcy brytyjscy wyniki tego eksperymentu uznali za ważny powód do rewizji ocen bezpieczeństwa wpływu dodatków na zdrowie dzieci. Warto dodać, że na każdy punkt IQ poniżej średniej przypada utrata 2% dochodów całego życia.













depresja