Odchudzanie



Strona główna
Aspartam
Fluor
Dodatki "E"
Hamburger z McDonalds
Odchudzanie
Diety
Głodówka



DOLINA ROSPUDY



Odchudzanie, by było zdrowe i naprawdę skuteczne, musi wiązać się z całkowitą zmianą nawyków żywieniowych i dostosowaniem ich do rzeczywistych potrzeb organizmu. Oznacza to tyle, że chcąc odzyskać a potem zachować ładną sylwetkę i uniknąć komplikacji zdrowotnych związanych z nadwagą musimy nauczyć się jeść inaczej niż do tej pory. I to nie przez kilkanaście dni czy nawet przez parę tygodni - decyzja o takiej zmianie jest w rzeczywistości podejmowana na całe życie.

Żeby odchudzanie miało sens i było zdrowe, musi wiązać się z całkowitą zmianą nawyków żywieniowych.
I to takich, które dostosowane są do potrzeb organizmu i jego genetycznych uwarunkowań.
Jeśli z całą pewnością wiemy, że nasza otyłość jest wynikiem niezdrowego odżywiania, a nie naszych krytycznych oczu przed lustrem, to znaczy rz e c z y w i ś c i e mamy za dużo ciała i nie wynika to z tego, że taki jest nasz organizm, bo są ludzie o dużej masie ciała i jest dla nich niezdrowe pozbywać się jej - tak jest zaprogramowany ich organizm, to musimy zmienić wszystko, co prowadzi do tego, że tyjemy.

Nie ma diety cud.

Nie istnieje żaden super przepis ani cudowny lek na szczupłą sylwetkę.
Większość, jeśli nie wszystkie, cudowne oferty farmaceutyczne i inne, są tylko świetnym biznesem. Dajemy się nabrać. Chcemy się oszukać, oszukać swoje lenistwo.
Zamiast szukać cudownych sposobów, trzeba zacząć żyć inaczej.
Aktywnie.
Świadomie.
Zacząć po prostu ćwiczyć, zmienic repertuar na stole i to na zawsze, a nie na dwa tygodnie. Co nam z tego, że schudniemy po ciężkich bojach, jeśli za chwilę wrócimy w stare wielkie ubrania.




Nie istnieje wzór sylwetki ludzkiej.

Ciało jest tylko ciałem.
Współczesny świat mediów, rozrywki, dyktatorów mody i społecznych "oczu" ciśnie młode kobiety, pierze im umysły. Nie chcą być szczęśliwe dopóki nie będą wyglądać jak ktoś inny. Czy to nie straszne?
Jeśli idziemy do parku i zachwycamy się dębem, to dlatego, że ten dąb wygląda doskonale w/g wzoru jak ma wyglądać właściwy dąb?
Nie śmiejmy się, pomyślmy o tym głębiej, to tylko metafora.


To, co się dzieje z paranoją szczupłej sylwetki i odchudzania, jest niewyobrażalne. Niewyobrażalna jest męka psychiczna jaką przechodzą ludzie, którzy nie chcą się zgodzić na to, jacy są.




Prawdziwe odchudzanie, to odchudzanie się z konwencji społecznych.
Zatruwamy się tym, co pomyślą inni.
Tym jacy mamy być.
Z tego należy się odchudzić.
Znaleźć na to własną dietę.
Zrobić rewolucję, zbuntować się!








Poniżej trochę o konsekwencjach popadnięcia w paranoję odchudzania ...


Bulimia (łac. bulimia nervosa) - żarłoczność psychiczna, chorobliwe objadanie.
Schorzenie to należy odróżnić od zaburzeń związanych z objadaniem się. Chorzy na bulimię, choć zdają sobie sprawę z utraty kontroli nad własnym zachowaniem związanym z odżywianiem się, przejadają się bardzo często, a następnie stosują sposoby kontrolowania wagi ciała, które mogą być niebezpieczne dla zdrowia.

Jest to choroba o podłożu psychicznym, a chorzy na nią zwykle czują się głodni nawet bezpośrednio po jedzeniu. Czasami po wymiotach odczuwają tak wielką ulgę, że przejadają się po to by ponownie je wywołać. Większość pacjentów dotkniętych bulimią to kobiety. Dzielą one dni na "dobre", gdy nie odczuwają przymusu objadania się, i "złe" kiedy nie mogą powstrzymać łaknienia. Są świadome tego, że niepokój, nuda, stres i uczucie przykrości mogą wyzwalać okresy obżarstwa.

Bulimia bardzo często dotyka osoby, które nie akceptują swojego wyglądu, wagi, nie czują się dobrze w swoim ciele i pragną za wszelką cenę polepszyć swoje samopoczucie. Według Amerykańskiego Towarzystwa Psychiatrycznego, pracującego nad uściśleniem kryteriów rozpoznawania bulimii, występuje ona od 4 do 6 razy częściej niż anoreksja.

źródło: http://pl.wikipedia.org/wiki/Bulimia





Przyczyn bulimii można się doszukiwać nie tyle w chęci wyglądania jak modelka, ale raczej we wczesnym dzieciństwie i wzorcach myślowych pielęgnowanych często, nieświadomie przez całe życie. Można zaleczyć objawy, kontrolować zachowania ale dotarcie do źródła wymaga głębokiego wglądu w siebie i spojrzenia całościowego na siebie, jako człowieka i na swoje życie. Istotną kwestią jest również zaakceptowanie obecnego stanu rzeczy, a nie chęć pozbycia się go, integracja, a nie negacja. Szukanie sposobu na pozbycie się tego, co jest, prowadzi tylko do wzmacniania i skupiania się na tym, z czym się tak usilnie walczy. Można już teraz zobaczyć, że nie ma jedynej skutecznej metody, magicznej pigułki, po podaniu której ból ustąpi, znikną niechciane zachowania. Może ustąpić na chwilę, ale przyczyny nie uleczy. Rodzi się pytanie czy jest co uleczać i po co? Kto jest tym kto chce uleczyć, a kto jest chorym? Czy postawa: "chcę żeby mi było lepiej, bo nie jest dobrze", nie jest próbą ucieczki, od tego co jest? A skoro to jest, to może jest potrzebne? Czy stanie przed ścianą i próbowanie, zobaczenia co jest za plecami, nie jest bezskutecznym działaniem, czy nie lepiej obrócić się o 180°? Na czym miałoby polegać to obrócenie się? Przede wszystkim na zaakceptowaniu faktu, że stoję przed ścianą i jest mi źle. Na wejściu w kontakt z tym, co czuję, na porozumieniu się z wnętrzem, które tak skutecznie jest tłumione racjonalnymi wytłumaczeniami i opisami świata pochodzącymi z zewnątrz. Opisami i prawdami, które mogą być prawdami innych osób, ale nie koniecznie moimi, nie są ani złe ani dobre, ale po prostu mogą mi nie służyć.


Często dzieci słyszą od rodziców, dziadków: "zjedz za zdrowie mamusi", "jak nie zjesz, nie urośniesz", "musisz jeść żeby być zdrowa", "ale mizernie wyglądasz". Należy dodać, że w rozumieniu osób ze starszego pokolenia, szczupłe osoby wyglądają choro i mizernie, dobre zdrowie mierzy się natomiast ilością tłuszczyku, nie ważne, że potem umiera się na zawał, czy udar. Takie i podobne komunikaty, są tekstami którymi jest karmiona większość dzieci razem z jedzeniem wpychanym, często na siłę. Jedzenie widziane jako podstawowa czynność, wokół której kręci się cały dzień, robienie zakupów, gotowanie, spożywanie posiłków, są celami samymi w sobie, w myśl zasady "jestem po to żeby jeść". Doświadczenie pokolenia wojennego stało się, chcąc nie chcąc, doświadczeniem dzieci już nie zagrożonych głodem. Tak bardzo nieakceptowana przez nie ważność jedzenia, staranie się pokazania światu, że są inne, ważniejsze rzeczy, poprzez chociażby wygląd, nie znaczy że ten pogląd u nich nie funkcjonuje na głębszych poziomach. Chęć wyglądania nie jak pani ze sklepu mięsnego, ale jak osoba o wyższych aspiracjach, sięgająca dalej, głębiej, jest tylko manifestacją ukrytego wzorca dotyczącego jedzenia: "jedzenie jest ważne dla nich, nie dla mnie i ja im to pokaże" (przynajmniej zewnętrznie będę na to wyglądać). Niestety to tylko pozory, jedzenie jest postrzegane jako ważne, bo takie są zaszczepione w podświadomości myśli i to one właśnie są aktywne, kiedy zbyt często myśli się o jedzeniu i po kryjomu zajada, żeby nikt nie widział. Gruba obżerająca się baba, pusta i płytka, jest często cieniem osoby chcącej za wszelką cenę wyglądać szczupło, zwiewnie i mądrze. Cień to coś, co wypieramy z naszej świadomości, czego nie akceptujemy w innych i przede wszystkim w sobie, to aspekty naszej osobowości, które skrywamy, których nie pokazujemy i mówimy, że my przecież tacy nie jesteśmy. Integracja cienia polega na zobaczeniu siebie, zaakceptowaniu i pokochaniu z tymi wszystkim cechami, których nie lubimy. Na zaprzestaniu oceniania innych jako gorszych ode mnie i postrzeganiu siebie jako kogoś wyjątkowego i innego. "JESTEM INNA", to słowa podziału, dzielenia świata i ludzi, siebie na tą dobrą i tą złą i stwarzania cienia.

Ewa Holt-Fronczak Dzień Dziecka, 1.VI.2004
więcej znajdziesz na: http://integra.xtr.pl/teksty/Glodne_Duchy.htm

















depresja